• Wpisów: 438
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: wczoraj, 13:59
  • Licznik odwiedzin: 17 150 / 1287 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
poznajacaswiat
 
Gdyby była jesień, zgoniłabym na jesienną chandrę.

Nie bardzo wiem, co robić. Przestałam uśmiechać się do ludzi, przestałam z nimi rozmawiać.
A wszyscy tylko pytają, co mi jest.

A ja nie potrafię bez Maćka.

Źle sypiam.
Wybucham płaczem, choćby na ulicy.


Już przestałam męczyć moich bliskich mówieniem o Maćku. Ale ostatnio rozmawiam z przyjaciółką:
Ja: Monika, ja naprawdę nie wiem co robić. Nigdy tak nie czułam. A kiedy szłam w listopadzie na spotkanie z wami, a Maciek mnie odprowadzał, kiedy zaraz po wyjściu złapał mnie za rękę... Może to banalne, ale nic więcej się nie liczyło.
To było coś, na co czekałam całe życie.
Monika: Poznająca, a ja nigdy nie zapomnę cię wtedy jak przyszłaś. Nigdy nie byłaś szczęśliwsza.

I łzy polały się strumieniami. Zresztą podobnie jak teraz, gdy to piszę.

Ja naprawdę nigdy tak nie czułam jak teraz. Nigdy nie rozumiałam tak zakochanych ludzi. Zawsze mawiałam, że przecież potrzeba czasu, że minie.
Żeby go olać.

A sama tak nie potrafię.

Męczę się w środku i wypalam.
I aż głupio mi nawet tutaj, że ciągle tylko Maciek i Maciek.
  • awatar Sentymentalna.♥: na miłość chyba nie ma lekarstwa. u Ciebi to wszystko jest jeszcze zbyt świeże, żeby mogło minąć, żebyś znów była taka jak kiedyś, szczęśliwa, uśmiechnięta. zobacz na mnie, półtora roku nie widziałam Rafała, a ciągle mam go w głowie. współczuję Ci strasznie, bo wiem jak się czujesz. i jestem z Tobą i trzymam mocno kciuki, żebyś jak najszybciej poczuła się lepiej i znów była uśmiechnięta ;***
  • awatar 20-kilku letnia Bradshaw: Czas leczy rany i to jest prawda. Dla każdego jest inna miara. Mi zajęło naprawdę rok. Bo z rozstaniami jest bardzo podobnie jak ze śmiercią.
  • awatar Zugzwang: niestety jedyne co ci może pomóc to czas i wygadanie się. Niepotrzebnie jest Ci głupio że o nim piszesz, w końcu po to prowadzisz bloga. czyż nie ? PS. Wydaje mi się że jakiekolwiek rady sa tu po prostu niepotrzebne, ponieważ dobrze o tym wiesz że oprócz pogodzenia się z sytuacją nikt nie jest w stanie ci pomóc, a więc jedyne co mi pozostaje to trzymac za ciebie kciuki. Wierze że się podniesiesz (w końcu to nie pierwszy upadek, i z pewności nie będzie to pierwsze powstanie).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

poznajacaswiat
 


Jak bardzo jestem beznadziejna idąc do kina z przyjaciółkami na 'I że cię nie opuszczę' i płacząc już na tej reklamie?

Film ładny, smutny, momentami zabawny.
Ale potrafi przywrócić wiarę w prawdziwą miłość i w przeznaczenie.

Aczkolwiek nigdy nie zdarzyło mi się przepłakać pół filmu. A dziś tak było. Płakałam ze smutku, ze wzruszenia, ze szczęścia.

Źle ze mną. Nie wiem, co się dzieje. Nie poznaję siebie.
W dodatku zupełnie nie dogaduję się z przyjaciółkami.
I tak sobie myślę, że jednak to ze mną jest coś nie tak.
Ze mną nie da się żyć.

I naprawdę nigdy nie miałam nic do walentynek. Owszem, komercja, ale czemu nie wyjść na kolację czy nie pójść do kina z ukochaną osobą. Zawsze było mi to obojętne.
Ale nie dziś.
Dziś boli mnie wszystko.

Idę poumierać w samotności.

---
Dziękuję Wam za wszystkie słowa. Wiem, że moje błędy są niektórym z Was dobrze znane. Ale cieszę się, że mówicie szczerze, że to złe. Też o tym wiem. I wezmę się w końcu w garść. Muszę!
  • awatar Sentymentalna.♥: ja byłam z przyjaciółką na piwie. nie ma to jak walentynki w babskim gronie. nie umieraj jeszcze ;**
  • awatar DobrzeJakNieZaDobrze: Ja byłam w poniedziałek na tym filmie i powiem, że spodziewałam się potoku moich łez a tylko w jednym czy dwóch momentach jakaś tam łza się zakręciła ale nie upadła. A reklama świetna, na niej się prawie popłakałam.
  • awatar kolka.: Reklama wdzierająca się do środka, naprawdę dobra, takie momenty zazwyczaj rozczulają i łzy szczęścia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

poznajacaswiat
 
Tak naprawdę boli mnie wszystko w środku. Kiedy siedzę w domu, zdaję sobie z tego sprawę. Każdy najmniejszy nerw, każdy mięsień.

Najgorsze jest to, że poszłam w środę z Maćkiem na piwo, a raczej piwax4. I wszystko było dobrze do czasu chyba tego ostatniego piwa.
Cały dzień mówiłam sobie 'przecież to nie randka',
'przecież między wami już koniec',
'to tylko spotkanie, do niczego nie dojdzie między wami'.

Ale naprawdę nie wiem kiedy siedzieliśmy już obok siebie i całowaliśmy w najlepsze. I oboje powtarzaliśmy, że przecież to miało się nie wydarzyć, ale żadne ani myślało, żeby przestać.

Tylko, że to znów nic nie zmienia. Uznaliśmy, że o tym zapominamy. I o ile mnie to na początku nawet bawiło, o tyle codzienne sny z nim w roli głównej i rozpamiętywanie każdej chwili z tego wieczoru (na szczęście chyba jednak nie wszystko zapamiętałam) sprawiają, że wciąż o nim myślę.

Jeszcze nie tak dawno męczyłam się z Kamilem, skurwysnem nr 1, z którym zawsze kończyły się tak wspólne imprezy. Myślałam, że to mnie czegoś nauczyło, że nie popełnia się tych samych błędów.

A jednak znów robię te same głupoty.

Może on naprawdę mnie wykorzystuje? Może nie jest takim człowiekiem, jakim mi się wydaje być.

Nie wiem. I jednak nie potrafię sobie z tym wszystkim poradzić.

Wczoraj miałam bardzo udany dzień w sprawach można powiedzieć 'biznesowych' ;)
Wróciłam bardzo zadowolona i dumna z siebie. Ale nagle ... Nagle poczułam, że nie do końca mam z kim dzielić tę radość. Tak bardzo chciałam się tym pochwalić Maćkowi, ale postanowiłam ograniczać ten kontakt.

Potrzebuję poznać kogoś nowego. Teraz. Już. Natychmiast.
Bo inaczej nie przestanę myśleć o Maćku.

Oszaleję kiedyś przez niego.

  • awatar kropencjaa: Sama popełniałam szereg takich błędów i nie śmiem Cie skrytykować. Dają chwilę powietrza. Może sekundy szcześcia, spełnienia. Z tego się nie rezygnuje. Czas jednak przeciąć pepowinę od Maćka bo niepotrzebnie dajecie sobie taki... "czas dla was" po takich chwilach gorzej jest sie po prostu otrzepać z przeszłości...
  • awatar DobrzeJakNieZaDobrze: Brzmi trochę jakbyś potrzebowała kogoś tylko i wyłącznie po to, żeby zapomnieć o Maćku. A jeśli tak to nie jest to dobre wyjście. Poczekaj, postaraj się zapomnieć i poszukaj kogoś jako miłość a nie lekarstwo.
  • awatar Sentymentalna.♥: powinnaś definitywnie ograniczyć kontakt z nim, bo nic z tego dobrego nie będzie, nie dla Ciebie... czasami potrzeba kogoś tak po prostu, żeby był. mi też często brakuje kogoś takiego.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

poznajacaswiat
 
Sama nie wiem, jak to jest, że ból gdzieś mija, ulatnia się.

Uczucia są, wciąż silne, wciąż głęboko tkwią w sercu.

Ale nagle wszystko się uspokoiło. Znów odzyskałam równowagę.
Znów lubię to, że nie muszę z nikim dzielić życia.
I znów polubiłam to, że jestem sama.

Znowu się uśmiecham. Szczerze.
A podobno jeszcze 3 tygodnie temu byłam zupełnie jak nie ja. W totalnej rozsypce.

Odechciało mi się na razie miłości.


Znów chcę żyć, a nie tylko funkcjonować.
Znów chcę odnajdywać szczęście w małych rzeczach!

  • awatar Zugzwang: zawsze mówiłam że nic nie daje wewnętrznego spokoju bardziej niż samotność.
  • awatar onaionaitylkoona: a ja nie polubiłam ,,z nikim dielic zycia " i wróciłam na stare śmieci na których wcale nie jest dobrze
  • awatar la gaviota: to dobrze ze znów sie usmiechasz:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

poznajacaswiat
 
'Chodź pokażę ci
jak bardzo chcę byś był'

Naprawdę pozbywam się już nadziei.
Ból też jest mniejszy.
Już normalnie funkcjonuję, uśmiecham się coraz częściej.

Ale wczoraj... wczoraj było jak dawniej. Zanim to wszystko się zaczęło. Spędziliśmy z Maćkiem z pół dnia na uczelni.
Znów rozmawialiśmy jak dawniej. Znów śmialiśmy się z tych samych rzeczy.
Znów patrzyliśmy się sobie w oczy.
Znów byliśmy tak blisko.

I choć chcę wierzyć, że po prostu wracamy do normalności i się lubimy, nic więcej, to jednak myślę o tym cały czas.
I choć wiem, że Maciek nic nie czuje - przecież powiedział 'nie czekaj', to jednak ... widzę coś w jego oczach. Chyba tylko ja to widzę i może jestem naiwna i głupia. Ale widzę.
A serce przy nim skacze.

Ale postanowiłam zapomnieć o tym, co nas łączyło i traktować Maćka jako moją niespełnioną miłość. I jest jakoś łatwiej.

Ale i tak marzyłam wczoraj, by mnie po prostu przytulił.

Zresztą sen, który dziś miałam chyba powinien dać mi do myślenia.
Maciek do mnie wrócił, spał u mnie i nagle rano gdzieś wyszedł. Okazało się, że dostał jakiś telefon i od razu wybiegł, bez słowa.
Sen może głupi, ale tak sobie myślę, że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki. Bo Maciek znów by uciekł i mnie zostawił.

Dlatego właśnie idę do przodu, pomału, ale idę.

'Przeklinam cię i kocham cię,
z miłości leczy tylko śmierć'

  • awatar Sentymentalna.♥: w końcu przestanie skakać Ci serce. i dobrze, że idziesz do przodu, nieważne, że pomału, ważne, że do przodu ;*
  • awatar Madeleine.: Ja weszłam..
  • awatar Zugzwang: do przodu, prawidłowo ! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

poznajacaswiat
 
Myślałam, że po wcześniejszych doświadczeniach jestem mądrzejsza.

Że mimo uczucia, jakim darzę Maćka, będę umiała to ostatecznie zakończyć i iść do przodu.

Ale wystarczyła czwartkowa impreza, na której przypadkowo się spotkaliśmy. Chciałam na niej pobawić się z jakimś przystojniakiem i w końcu nie myśleć o Maćku.
Ale to z Maćkiem się bawiłam.

Nie wspominałam Wam chyba, że obok Maćka ciągle jest taka jego przyjaciółka(?) Mówił, że między nimi nic nie ma, ale irytuje mnie to, jak sobie razem szaleją na imprezach. I jak ona ciągle za nim wszędzie chodzi, wszędzie siedzi...

Więc musiałam trochę interweniować.
I w pewnym momencie były duże emocje. Duże napięcie. I moją siłę ch** strzelił.

Całowaliśmy się z Maćkiem. Znów miałam go obok siebie, znów przez chwilę był tylko mój.

Wiem, że źle zrobiłam, bo nawet robiąc to, wiedziałam, że nic się nie zmieni.

Nie rozmawialiśmy o tym z Maćkiem. I chyba nie będziemy.

I na początku było ok, nie myślałam o nim. Ale teraz jednak to wszystko wraca. Tylko po co mi to było? Dla chwili przyjemności? Chwili radości?

A ja zamiast zrobić krok do przodu, cofnęłam się znów o 3 do tyłu. I znów jestem w punkcie wyjścia.


Ale obiecuję Wam i wszystkim moim bliskim, którzy martwią się o mnie, że w końcu będę szła tylko do przodu!
Jeszcze trochę.

it's you and the mess you left behind.
  • awatar emocjonalne dno.: skąd ja to znam .. zawsze popełniam ten sam błąd.
  • awatar Zugzwang: Czasami jeden kopniak nie wystarczy żeby dać sobie spokój, rozumiem, ale Poznająca weź sie w garść ! Tak nie można! A więc teraz bierzemy głęboki wdech i rozbiegamy się, tak aby nie popełnić kolejnej pomyłki. Nie cofamy się !
  • awatar kropencjaa: nie skrytykuje bo uwazam ze ten pocalunek nie jest czyms zlym :) ja popelnialam takie same 'bledy'. pozwolilam sie niejednokrotnie do siebie zblizyc i powiem Ci ze nie zaluje ani jednego z "kroku w tył" bo w koncu, po miesiacach czy latach i tak dasz ten jeden definitywny krok. Tak musial sie stac, byc moze potrzebowaliscie tego oboje i nawet jezeli teraz nic z tego nie wynika po kilku tygodniach dokladnie bedziesz wiedziala po co, dlaczego, jak i kiedy i o co kaman. nie warto tak definitywnie obstawac przy swoim scenariuszu. czasem warto dac sie toczyc historii wg jej planu :) głowa w góre :) krrok w tyl nie oznacza katastrofy ale czsem pozwala cofnac sie by przypomniec sobie cos, o czym zapomnialas :) [lub czego wczesniej nie wzielas pod uwage, nie dostrzegałas] 3maj sie! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

poznajacaswiat
 
Ostatnie dni były dla mnie najtrudniejsze.
Wciąż gdzieś głęboko w sercu tkwiła nadzieja.

Powiedziałam więc męczarniom dość.
I dziś ostatecznie chciałam usłyszeć od Maćka, że nic nie czuje do mnie.

I w końcu tak zakręcił, że tego nie powiedział. Ale spojrzał tylko w oczy i powiedział 'nie czekaj'.

I myślę, że w końcu dotarło do mnie to, że nie ma mnie już w jego planach, głowie czy w sercu.

I w końcu zrozumiałam, że to on mnie skrzywdził, że nie powinnam go usprawiedliwiać.

Kiedy ja w końcu otworzyłam się na mężczyznę, kiedy sam obudził we mnie takie uczucia,

chwilę potem to wszystko popsuł. A nawet powiedziałabym, że zjebał.


Dopiero potem uświadomiłam sobie, że dziś 9. Dokładnie 2 miesiące temu to wszystko się zaczynało. Nigdy więcej żadnych 9 w moim życiu.

Dziś już bez płaczu. Nagle poczułam taką pustkę, taki smutek, ale nie rozpacz.

A potem poczułam, że znów mogę wszystko! Że zacznę wszystko od początku. Że znów będę cieszyć się wszystkim, co przynosi los.

Że znów będę się dobrze bawić życiem i nikt mi w tym nie przeszkodzi.

Szkoda tylko, że trochę mi się wszystko przewartościowało. Że w pewnym momencie zgubiłam motywację do rzeczy, które do tej pory przynosiły mi satysfakcję i dumę z własnej pracy.

Ale powoli, małymi kroczkami, odbuduję to, co Maciek zburzył.

Owszem, chcę mieć wspomnienia i gdzieś go tam w sercu pamiętać.

Ale teraz zamierzam udawać, że nic nas nie łączyło. Bo to, jak się zachował wskazuje, że czuł niewiele. A mówiąc, że nie wie, dlaczego mnie zostawił, że to irracjonalne ... pokazuje, jak niedojrzałym jest jeszcze facetem.

Tracić czasu przez niego już nie zamierzam!

  • awatar Hug Me Baby . < 3: nutka spoko ;d
  • awatar Madeleine.: kolejny rozdział za tobą..wierzę, że następny będzie zdecydowanie szczęśliwszy! :*
  • awatar Sentymentalna.♥: baw się teraz, w końcu minie Ci smutek ;* ja jestem z Tobą całym sercem ;* uwielbiam tą piosenkę ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

black.lady
 
poznajacaswiat
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Panna R.:

Wpis tylko dla Poznająca Świat

 

poznajacaswiat
 
Zajrzałam do wpisu z ubiegłego roku.
Napisałam wtedy, że w 2011 roku nie ma dla Poznającej rzeczy niemożliwych ;)

I chyba tak właśnie było.
To był udany rok!
Zwariowany i momentami szalony.

W końcu nauczyłam się korzystać z życia i zrozumiałam, że 20 lat wiecznie mieć nie będę.

Więcej się uśmiechałam,
spędziłam wiele fajnych chwil,
poznałam ciekawych ludzi,
zyskałam przyjaciół.

Bo nie myślałam, że na studiach uda się zawiązać takie przyjaźnie!

A jesień... najpiękniejsza w moim życiu za sprawą Maćka. Nieważne, że rok kończę ze złamanym sercem.

Ważne, że od nowego roku znów będę silniejsza!
Bo co mnie nie zabije, tylko wzmocni.


Postanowienie na rok 2012? Tylko jedno.
Zamierzam być kurewsko szczęśliwa! ;)
Cieszyć się każdym dniem i dalej korzystać z życia.
I wierzę, że mi się to uda!


I Wam również tego życzę!
Cieszcie się nawet z najdrobniejszych rzeczy.
Doceniajcie to, co macie.
A gdy będzie źle pamiętajcie, że los zaskakuje.
A marzenia się spełniają!

Szampańskiej zabawy! Do usłyszenia w Nowym Roku :)

  • awatar Panna Nieidealna...: Bo optymizm i pozytwne myślenie to podstawa :) bez tego ic nam się nie uda.. :) Powodzenia i udnanej zabawy :)
  • awatar Sentymentalna.♥: oby się spełniło ;** udanego Sylwestra i szczęśliwości w Nowym Roku ;**
  • awatar irek old: no to tego szczęścia Ci życze :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

poznajacaswiat
 
Skoro już tak siedzę w domu, zaczęłam rozmyślać o relacjach z Maćkiem. Szukałam momentu, w którym zaczął być inny, w którym coś mogło się zmienić. W sumie nie znalazłam takiego momentu.

Ale zaczęłam dostrzegać, że może rzeczywiście nie było idealnie. Że brakowało szczerości.
Brakowało takich rozmów od serca. Ale ja specjalnie nie chciałam mówić i zdradzać od razu wszystkiego. Czekałam, jak zbudujemy zaufanie.
Chciałam stopniowo wprowadzać go do swojego życia.

Nie mówiłam mu, jaka byłam szczęśliwa.
Nie planowałam, co będziemy robić jutro, a co za miesiąc.
Żyłam chwilą. Cieszyłam się jego bliskością.

Ale może to właśnie źle? Chciałam być samozachowawcza, nie chciałam pokazywać zbyt wielu emocji, zbyt wielu uczuć.

Tak bardzo starałam się, by było fajnie, że może czasami zatracaliśmy się w tym dystansie, który utworzyliśmy?

Być może brakowało mojej spontaniczności. Może nawet nie bywałam do końca sobą, bo bałam się, że ucieknie?

Śmieszne, że dopiero teraz zaczynam to zauważać.

Maciek natomiast wiele obiecywał. Mówił o rzeczach, które będziemy razem robić, ale ... tak jakby na obiecankach się kończyło.

Być może to wszystko zbyt szybko poszło. I oczywiście zbyt szybko skończyło.
Być może Maciek po prostu nie dał nam drugiej szansy, nie walczył.
Ale ja też nie walczyłam, gdy mnie zostawiał.
Nawet mu powiedziałam, że nie będę tego robić. Bo jeśli koniec, to koniec. Rozumiem to słowo.


A gdy wszystko sobie wyjaśniliśmy (przy piwach i potoku moich łez), zaczęliśmy znów się do siebie uśmiechać. Znów zwyczajnie rozmawiać.

Potem było kolejne piwo i muszę przyznać, że doskonale bawiliśmy się w swoim towarzystwie. Maciek jest tak bystry, ma doskonałe poczucie humoru.

I choć z jednej strony serce pędziło do niego, z drugiej w końcu było swobodnie. Przestałam się starać na siłę utrzymywać nasze relacje.

Heh, zabawne. Że po bolącym od 4 tygodni sercu, po nadziei, tkwiącej uparcie w moim sercu, po tęsknocie, nagle Poznająca rozumie i widzi więcej.

Być może chcę tylko wytłumaczyć Maćka tymi słowami?
Ale może jest w nich prawda.

Nie wiem,czemu polubiłam tę piosenkę, wydaje mi się płytka. Ale od wczoraj ciągle jej słucham.



---
Etap 1. Zabić nadzieję.

A niebawem zabiorę się za podsumowanie roku ;)

PS. Dziękuję Wam za słowa wsparcia! Tak już mam, że wystarczy, że ktoś mi powie: "Poznająca, dasz radę". I ja wiem, że ją dam :)
  • awatar emocjonalne dno.: no pewnie że dasz radę ! ;) pamiętaj że po burzy wychodzi słońce !
  • awatar la gaviota: pewnie ze dasz radę a on poprostu nie byl dla ciebie..mozliwe ze jeszcze nie dojrzał do powaznego związku
  • awatar Bubbles: Chyba z reguły taka jej mentalność. ;)A co do włosów, dziękuje!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›