Czasami mam takie dni, kiedy z nikim nie chce mi się rozmawiać. Zaszyłabym się gdzieś, gdzie nikt by mnie nie znalazł.
Nie jestem osobą, która sztucznie się uśmiecha i udaje, że wszystko jest super, kiedy serce pęka.
Widać po mnie i dobre, i złe emocje. Od euforii i bujania w obłokach do złości czy głębokiego smutku i żalu.
I często mam po prostu dość tych najbliższych mi osób. I nie raz już zdarzyło mi się w ten sposób kogoś stracić.
Nie inaczej jest teraz. Tomasz, do niedawna mój bardzo dobry kumpel, teraz prawie przestał dla mnie istnieć.
Bo nagle zaczął mnie irytować swoim stylem bycia, a ja zła na cały świat postanowiłam zacząć go unikać.
W ten sposób nie rozmawiamy już chyba drugi miesiąc.
I niby chciałabym pogadać i wyjaśnić wszystko. I naprawić to. Ale... no nie chce mi się.
Czasami bywam chyba aspołeczna.
Też tak miewacie, czy to tylko moja specyficzna natura?
---
A tęsknota za Maćkiem gdzieś głęboko w sercu jest. Ale walczę dzielnie.
W niedzielę nawet miałam taką chwilę, że byłam gotowa do niego zadzwonić i porozmawiać, ale po co?
Czy podjęłam dobrą decyzję, ukrócając nasz kontakt?
Ostatnio staliśmy sami obok siebie na korytarzu i nie zamieniliśmy nawet słowa.
Ale zaznaczam, że nie zapytał, o co mi chodzi. Że nie robi nic, by zmienić tę sytuację.
A więc wychodzi na to, że to dobra decyzja?
You're gonna catch a cold
From the ice inside your soul.
Who do you think you are?
-
Killing Time..:
-
kotek656:
-
lucky.me:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›