Skoro już tak siedzę w domu, zaczęłam rozmyślać o relacjach z Maćkiem. Szukałam momentu, w którym zaczął być inny, w którym coś mogło się zmienić. W sumie nie znalazłam takiego momentu.
Ale zaczęłam dostrzegać, że może rzeczywiście nie było idealnie. Że brakowało szczerości.
Brakowało takich rozmów od serca. Ale ja specjalnie nie chciałam mówić i zdradzać od razu wszystkiego. Czekałam, jak zbudujemy zaufanie.
Chciałam stopniowo wprowadzać go do swojego życia.
Nie mówiłam mu, jaka byłam szczęśliwa.
Nie planowałam, co będziemy robić jutro, a co za miesiąc.
Żyłam chwilą. Cieszyłam się jego bliskością.
Ale może to właśnie źle? Chciałam być samozachowawcza, nie chciałam pokazywać zbyt wielu emocji, zbyt wielu uczuć.
Tak bardzo starałam się, by było fajnie, że może czasami zatracaliśmy się w tym dystansie, który utworzyliśmy?
Być może brakowało mojej spontaniczności. Może nawet nie bywałam do końca sobą, bo bałam się, że ucieknie?
Śmieszne, że dopiero teraz zaczynam to zauważać.
Maciek natomiast wiele obiecywał. Mówił o rzeczach, które będziemy razem robić, ale ... tak jakby na obiecankach się kończyło.
Być może to wszystko zbyt szybko poszło. I oczywiście zbyt szybko skończyło.
Być może Maciek po prostu nie dał nam drugiej szansy, nie walczył.
Ale ja też nie walczyłam, gdy mnie zostawiał.
Nawet mu powiedziałam, że nie będę tego robić. Bo jeśli koniec, to koniec. Rozumiem to słowo.
A gdy wszystko sobie wyjaśniliśmy (przy piwach i potoku moich łez), zaczęliśmy znów się do siebie uśmiechać. Znów zwyczajnie rozmawiać.
Potem było kolejne piwo i muszę przyznać, że doskonale bawiliśmy się w swoim towarzystwie. Maciek jest tak bystry, ma doskonałe poczucie humoru.
I choć z jednej strony serce pędziło do niego, z drugiej w końcu było swobodnie. Przestałam się starać na siłę utrzymywać nasze relacje.
Heh, zabawne. Że po bolącym od 4 tygodni sercu, po nadziei, tkwiącej uparcie w moim sercu, po tęsknocie, nagle Poznająca rozumie i widzi więcej.
Być może chcę tylko wytłumaczyć Maćka tymi słowami?
Ale może jest w nich prawda.
Nie wiem,czemu polubiłam tę piosenkę, wydaje mi się płytka. Ale od wczoraj ciągle jej słucham.
---
Etap 1. Zabić nadzieję.
A niebawem zabiorę się za podsumowanie roku
PS. Dziękuję Wam za słowa wsparcia! Tak już mam, że wystarczy, że ktoś mi powie: "Poznająca, dasz radę". I ja wiem, że ją dam
-
Sentymentalna.♥:
-
20-kilku letnia Bradshaw:
-
Zugzwang:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›