• Wpisów: 447
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis: wczoraj, 17:48
  • Licznik odwiedzin: 17 573 / 1371 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
poznajacaswiat
 
Pamięć ludzka bywa zdumiewająca. Bo czasem wystarczy jeden zapach, jedna piosenka, czy jakieś miejsce, a my już wspominamy piękne chwile, zazwyczaj związane z jakąś osobą.

Dziwne jest tylko, że to, czego uczymy się w szkole bardzo szybko znika. Bo choćby człowiek nie wiem, ile się uczył do trudnego egzaminu, po paru tygodniach wiele rzeczy po prostu zapomina.

A wspomnień wymazać się nie da.


Jestem zwolenniczką posiadania pięknych wspomnień, choćby nie wiem co się zdarzyło i jak serce bolało.
Ale tak sobie myślę, czy czasem te wspomnienia nie są tylko naszymi złudzeniami?
Bo myślimy, jak to było idealnie, jak cudownie, jak wyjątkowo. A może wcale tak nie było, tylko my po prostu chcemy tak pamiętać pewne wydarzenia.

-
Przypadkowe spotkanie z Kamilem, ba, z Kamilami dwoma i znów nic nie jest w moim życiu jak dawniej.
Rozmawiałam tak sobie z nimi - bez ciśnień i żalów, tak po prostu, jak rozmawia się ze starymi znajomymi - a w mojej głowie już setki wspomnień, od razu przerzucałam kartki zeszytu do początku, przypominając sobie każdą chwilę.

Kto jak kto, ale myślałam, że po takim czasie ja potrafię sobie zwyczajnie ułożyć życie od nowa i żyć, mając gdzieś tam głęboko schowane te wspomnienia. A jednak nie. To wszystko wciąż wraca.
Są dni, kiedy robię olbrzymi krok do przodu, ale wystarczy chwila i znów cofam się o dwa kroki.

A los jak na złość wcale pomóc nie chce, tylko kpi w żywe oczy.



Na zawsze rozdzieleni, choć serca nic nie zmieni.
  • awatar kropencjaa: chyba wszyscy tak mają... stety albo niestety grunt to nie trwać w więzieniu wspomnien bo to nie sluzy niczemu
  • awatar Sentymentalna.♥: skąd ja to znam, nie tak dawno spotkałam R. z dziewczyną i mój poukładany świat znów legł w gruzach, a przecież nie widziałam go rok, a przecież już minęlo. dokładnie znam uczucie powracających wspomnień na dźwięk piosenki, zapach, czy nawet jakieś słowo. do bani to wszystko jest.
  • awatar Madeleine.: Więc pomyśl czym byłoby życie bez wspomnień?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

poznajacaswiat
 
Siedzę tu i nie wiem, co napisać.

Bo dziś kończę 21 lat. I niestety radość z obchodzenia urodzin bezpowrotnie mija. Bo tak bardzo chciałoby się zatrzymać czas, a nie można.

Dobrze jest mieć z kim spędzać urodziny. Dobrze mieć przyjaciół, którzy zaśpiewają sto lat i uściskają.

Ale niedobrze jest spotykać wciąż tych cholernych skurwysynów. Tak, lubię ich bardzo i właśnie za takimi zawsze się obejrzę.

Ale tak bardzo ostatnio chciałam poznać kogoś, kto po prostu zainteresuje się mną, zachwyci...
Kto pierwszy będzie dążył do kontaktu ze mną.

Tak, może chciałam się zakochać.
Może nawet zrobiłam się ostatnio jedną z tych zdesperowanych dziewczyn.

Ale zdecydowanie już desperacja mi mija.
Nie chce mi się obecnie nikogo poznawać,
nikim się interesować.

Odechciało mi się już tej całej miłości, choć i tak wciąż nie wiem, co to jest.

Pora poszukać nowej pasji i odpocząć od świata skurwysynów i innych.
Amen.



  • awatar kropencjaa: tego wlaśnie Ci życzę :) jak najmniej skurwysynstwa napotkanego w życiu :) 100lat!
  • awatar Sanne: Też z zapartym tchem oglądałam "Sex w wielkim mieście" ;) 21 lat... Powiem Ci, że chciałabym być w Twoim wieku. Masz rację, dobrze mieć przyjaciół obok siebie, gorzej z tymi innymi... Ale na całą resztę nie powinno się zwracać uwagi. No tak, łatwo powiedzieć, ale zrealizować już gorzej :) Dlatego mam nadzieję, że tymi skurwysynami będziesz z dnia na dzień coraz mniej się przejmować. Pozdrawiam ! :)
  • awatar la gaviota: wszystkiego najlepszego dla ciebie:)i zebys na swojej drodze spotykala samych dobrych męzczyzn
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

poznajacaswiat
 
Nawet największy ból można udźwignąć, gdy ma się w życiu cel, gdy każdego dnia ma się sporo rzeczy na głowie.

Ale problem pojawia się, gdy musisz się poddać przeziębieniu, zwłaszcza w wakacje.
Leżę w łóżku od paru dni, moje zajęcia to na zmianę czytanie książek/gazet i oglądanie seriali.

A przy tym wszystkim duuuużo przemyśleń.


Jestem fanką 'Seksu w wielkim mieście' i w pamięci zapadł mi szczególnie jeden fragment, kiedy to Samantha, najbardziej wyzwolona i niezależna kobieta też jest chora. Dzwoni do różnych facetów z prośbą o pomoc, ale każdy tylko pyta, czy chce się z nimi przespać, a żaden pomóc ani myśli.

Właśnie choroba, nieważne czy mniej poważna, czy bardziej przypomina najbardziej o samotności.


To w takiej chwili rozumiem cały świat, który nieustannie goni za miłością.

Bo może nie wyglądam dobrze z czerwonym nosem, ale wiele bym dała, żeby tu przyszedł dla mnie ktoś ważny i po prostu był.

Moja samotność, która do tej pory bywa dla mnie czymś zupełnie naturalnym, teraz nagle robi wielką dziurę w moim sercu, w moim umyśle.

I wciąż myślami wracam do Kamilów dwóch. Nawet nie wiem, do którego bardziej, ale tak bardzo bym chciała, żeby choć jeden czasem o mnie myślał, pamiętał.


Chorobo znikaj, bo zwariuję.

  • awatar 20-kilku letnia Bradshaw: Wiesz nikt nie chce patrzeć na nieszczęście innych. To przygnębiające. A ludzie potrafią być przy tym wampirami energetycznymi i dlatego inne jednostki się ich boją?
  • awatar Panna R.: Żeby ktoś był obok i przytulił.
  • awatar Madeleine.: To przykre, że nawet zwykłe przeziębienie kojarzy nam się i zresztą przypomina samotność.. Może to głupie ale zawsze wtedy przypomina mi się słynne przysłowie, że przyjaciół poznajemy w biedzie..może choroba jest słabym porównaniem ale wydaje mi się, że dość adekwatnie oddaje sens.. A piosenkę oczywiście uwielbiam ;) i życzę duuuuuuużo zdrówka!;) I powiem Ci w tajemnicy, że odwiedzę Cię myślami ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

poznajacaswiat
 
Lato mija, a wraz z nim mam wrażenie, że coś się kończy.

Bo wiosną i latem mam taki zapał, taką chęć do przeżywania przygód.

Szukam wrażeń i żyję jakby trochę inaczej.


Aż tu nagle słońce przestaje grzać, a zaledwie muska naszą skórę. Wszystko jest mniej intensywne, delikatniejsze.

I tak samo jest ze mną - bo jest coraz więcej takich dni, kiedy chciałabym się gdzieś zaszyć.

Dni, w których już wcale nie chciałabym przeżywać wielkich uniesień, a wolałabym mieć obok jakieś ramię, które wspiera. I może nawet taką jesienią przydałoby się trochę romantyzmu, którego na codzień nie trawię.

Ale jest jak jest. Jesień, jak co roku, muszę jakoś przetrwać.

Tymczasem korzystam być może już z ostatnich ciepłych i słonecznych dni i wierzę, że jakoś to wszystko będzie.

  • awatar Madeleine.: Ostatnio czuję się tak samo..
  • awatar la gaviota: czuje tak samo a gdy nadchodzi jesien to moja melancholia jest coraz silniejsza i niemam nawet ochoty wstawac brakuje wtedy takiego zapalu i chyba brak takiego slonca co by dodalo mi energi..
  • awatar onaionaitylkoona: Mam tak samo. U mnie słońce świeci,ale te promienie nie są już tak ciepłe i mimo wszystko czuć w powietrzu tą nadchodzącą jesień. Będzie, musi być !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

poznajacaswiat
 
Dlaczego ludzie traktują siebie nawzajem często przedmiotowo?

Impreza, tłoczno, gorąco - tak, wszystko jasne, ale dlaczego faceci często widzą w kobietach tylko jednorazowy obiekt seksualny?

Nie mówię, że mi się to nie zdarzyło, bo niestety zdarzyło, zwłaszcza w ciągu ostatniego roku. Zabawa przede wszystkim.


Tylko dlaczego tak łatwo jest facetowi przyciągnąć do siebie kobietę, patrzyć w oczy i dotykać,

a tak trudno zapytać nawet o imię?

Wczoraj bardzo chciałam kogoś interesującego poznać, tak po prostu. Mogło obyć się bez wymiany numerów, ale chciałam sobie zwyczajnie z kimś porozmawiać, pośmiać się, potańczyć - bez przekraczania granic.


Jeden skurwysyn potrzebował ok. 10 minut w tańcu, by już pocałować,
a drugi nawet nie wiem czy 2 minuty wytrzymał.

Bez słowa, bez przedstawienia się, czy choćby głupiej gadki typu 'jak się bawisz'.


Dobrze, że o skurwysynach wiem już prawie wszystko, bo po mnie to spływa i za 2 dni już zapomnę o tej imprezie.

Ale pewien smutek pozostaje, bo być niczym więcej niż kolejną zabawką na godzinę sprawia, że naprawdę miłość wydaje się być zaledwie abstrakcją i czymś odległym.


  • awatar Porcelain Lily: smutne, ale w dzisiejszym świecie cięzko być kobietą... coś o tym wiem, bo ktoś we mnie widział też tylko obiekt do zabawy i nawet nie pytał o zgodę... eh...
  • awatar LotarKing: Pytasz dlaczego ludzie traktują siebie nawzajem przedmiotowo? Bo tego chce System a oni do tego przywykli już niestety
  • awatar Madeleine.: Niestety ja też wiem coś na ten temat..ale zaczęłam mieć alergię na skurwysynów i wyczuwam ich z daleka.. Ale uwierz mi ze prawdziwa miłosc istnieje.. ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

poznajacaswiat
 
Powiedzcie, czy naprawdę żyjemy tylko dla kogoś?

Czy naprawdę życie przestaje mieć sens, gdy nie mamy u swego boku partnerów?


Bo na każdym kroku słyszę, że:

po co żyć, skoro nie ma z kim dzielić tego życia,

po co komu wakacje, jak nie ma z kim na nie wyjechać,

po co komu piękne i wzniosłe, romantyczne i wyjątkowe chwile, skoro nie ma z kim ich przeżywać.


Czy naprawdę czasem nie można zrobić czegoś tylko dla siebie?

Albo nie można spędzać pięknych chwil z przyjaciółmi?

Czy naprawdę to, za czym biegniemy przez całe życie, to właśnie miłość i bez niej jesteśmy niczym?

Nie podważam kwestii, że jest ona ważna, a dla większości pewnie najważniejsza.

Ale dlaczego jesteśmy tacy smutni i nie potrafimy cieszyć się dniem codziennym,

cieszyć się tym, co nas otacza,

cieszyć się samym sobą i to sobie sprawiać przyjemności?
Czemu nie potrafimy wykorzystać samotności na poznanie samego siebie, na identyfikowanie własnych potrzeb i pragnień?

Czemu nie potrafimy od czasu do czasu spędzać wieczorów samotnie, w wannie pełnej bąbelków,
czy na kanapie z książką i gorącą czekoladą i tak po prostu cieszyć się ciszą i pokochać samego siebie?

I jednocześnie czemu wolimy się użalać nad sobą niż zwyczajnie głęboko uwierzyć, że marzenia też się spełniają?
  • awatar 20-kilku letnia Bradshaw: Można a nawet trzeba.
  • awatar Porcelain Lily: dziękuje kochana :*
  • awatar Porcelain Lily: szczerze powiedziawszy prawdziwe życie chyba polega właśnie na życiu dla siebie :) niby mam swojego S. itd...bla,bla - takie to banalne... ale czasem brakuje mi tych chwil gdy byłam sama, gdy mogłam skupć się na sobie i poznawać najciemniejsze zakamarki mojej pokrętnej psychiki ;) życie dla siebie a nie dla kogoś jest o wiele trudniejsze, bo ile można wytrzymać z samym sobą?! a trzeba...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

poznajacaswiat
 
Dokładnie 3 lata temu pojawiła się tutaj Poznająca :)

Ale ten czas szybko ucieka. 1095 dni, 417 wpis.


Są takie odczucia, myśli, o których nie można powiedzieć nawet najbliższym.
Ale mogę je napisać tutaj.

Pinger.pl to dla mnie już rodzina.
Poczułam się tu bezpiecznie i pewnie. I myślę, że długo Was nie opuszczę.

Chociaż ... ile można Poznawać Świat?
Kiedyś być może nadejdzie czas, aby stać się tą, która już Poznała.

Dziękuję wszystkim, którzy są tu ze mną,
dziękuję za wsparcie, za rady,

za Wasze wpisy i Wasze przemyślenia, bo są dla mnie bardzo ważne.


Ostatni rok był dla mnie wyjątkowy, bo w końcu zaczęłam korzystać z życia.
Wysyłałam więcej uśmiechu, stałam się pewniejsza siebie, otworzyłam się na świat, na ludzi.

I choć może nie ze wszystkiego jestem dumna, nie chciałabym cofnąć czasu.

Idę śmiało do przodu i trzymajcie kciuki, bym nie upadała.

Byle 'sobą być' !

  • awatar Porcelain Lily: on powtarza że mnie kocha, ze chce ze mną być przez całe życie.... ja - sama nie wiem - jesteśmy ze sobą niecałe pół roku i jak dal mnie takie deklaracje to o wiele za wcześnie... to po pierwsze... a po drugie, jak mamy od siebie odpocząc skoro widujemy sie raz na tydzien i to przez kilka godz?! wiem - nienormalne to... :/
  • awatar Zugzwang: No Poznająca gratuluje i życze kolejnych 3 lat z nami ! :*
  • awatar Bubbles: Życzę wytrwałości kochana ! A co najważniejsze tutaj na blogu, to te wszystkie wspomnienia nadające tej mechanicznej książce wyjątkowości !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

poznajacaswiat
 
Nasza grupowa para od 1,5 roku tworzy związek po prostu piękny.
Nazywam tak związki zwyczajne, dojrzałe. Bez nadmiaru słodyczy, a patrzące razem w jednym kierunku.

Wydawało mi się, że prędzej czy później stawimy się wszyscy na ich ślubie, bo po prostu nie umiem już ich sobie wyobrazić osobno.

A jednak coś zaczyna się psuć.
Bo ona wyjeżdża (przynajmniej) na pół roku na wymianę studencką.
On zostaje tutaj i widać, że go to dręczy.

Tylko czy to jest powód, by nagle traktować swoją dziewczynę oschle?
By niby mówić, że nie ma się dla niej czasu?

Chciałabym zrozumieć facetów, ale pod tym względem nie potrafię.


Małym dziewczynkom wmawia się, że mężczyzna ma być dla nas oparciem.
Że to on ma być twardszym,
tym odważniejszym.


Ale ja czuję się oszukana i rozczarowana. Nie znam faceta, który umiałby usiąść i powiedzieć szczerze, co go gryzie.

Nie, bo najłatwiej unikać.
Unikać spojrzenia w oczy,
unikać rozmowy,
unikać spotkania.

Aż tu nagle związek czy znajomość się wypala, ale przecież to nie jego wina, prawda?


To nieprawda, że mężczyźni są silniejsi. Nie są, a przynajmniej nie ci, których znam ja.

Bo to oni bardziej rozpaczają po nieudanych związkach,
to oni boją się dentysty
i to dookoła nich trzeba biegać, gdy leżą przeziębieni w łóżku.


Po co więc gadanie o męskim, silnym ramieniu ?


I w końcu czy facet ma prawo być zły tylko dlatego, że młoda dziewczyna, która marzyła zawsze o Hiszpanii i ma możliwość poznania trochę świata, chce tam wyjechać?

Dlaczego, do cholery, faceci nie potrafią po prostu wesprzeć nas w naszych ambicjach, w dążeniu do jakiegoś celu, tylko tak bardzo chcą, by wszystko szło po ich myśli?

  • awatar Sentymentalna.♥: bo faceci to tak naprawdę często dzieci, wolniej od nas dojrzewają, mniej rozumieją i cały czas chcą żebyśmy były przy nich non stop, nawet kosztem naszych ambicji, marzeń, celów. bo tak bardzo boją się zostać sami.
  • awatar Poznająca Świat: Masz rację, ale oni nawet do tego się nie potrafią przyznać - że nas zwyczajnie potrzebują.
  • awatar Porcelain Lily: tak jak ponizej - potrzebuja nas, ale bardzo rzadko przyznaja sie do tego przed samym sobą - i to ich problem... zbyt wielka duma by przyznac ze słaba kobieta jest im potrzebna by zyc
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

poznajacaswiat
 
Zastanawia mnie mój własny fenomen w kontaktach z rodzicami moich potencjalnych facetów, czy też całymi rodzinami.

Pamiętam to słynne wesele sprzed 3 lat, na którym poznałam sporą część rodziny Mateusza - wszyscy byli mną zachwyceni. Mówili Mateuszowi, jaką to ma cudowną dziewczynę (choć wcale nią nie byłam), wujkowie tańczyli kolejno ze mną.
Pamiętam, jak przyjechałam do Mateusza - znałam już wcześniej jego rodziców. Wyszli do mnie, rozmawiali, wszystko pokazywali, zapraszali.

Niedawno miałam praktyki w tym samym biurze, w którym pracuje mama Tomka. Przyszła do mnie, zapoznała się ze mną. A potem opowiadała Tomkowi, jaka ze mnie urocza, skromna i śliczna dziewczyna.

W ostatni weekend byłam osobą towarzyszącą mojego dobrego kolegi na weselu. I znów to samo - podobno byłam królową parkietu i wszyscy życzyli Kubie właśnie takiej żony. Ba, nawet pytali kiedy nasz ślub, bo oczywiście wszyscy myśleli, że jesteśmy parą.

I tak za każdym razem.
Rodzinę potrafię zjednać, a chyba każdy facet, na którym mi zależy, ucieka ode mnie.
Więc czegoś tu nie rozumiem.


----
Wakacje są cudowne, ale mam za dużo czasu na myślenie o całym minionym roku,
o wszelkich wydarzeniach,
o ważnych i mniej ważnych osobach.

I wciąż przeszłość nie jest zamknięta.
Ale walczę dzielnie.




Gdybyś tylko chciał (...)

utkałbyś skrzydła miłości tej.
  • awatar wonderwall //: piękna piosenka.
  • awatar la gaviota: no wlasnie gdyby tylko chciał ja mysle ze poprostu nie uciekali od ciebie tylko nie byli dla ciebie..
  • awatar Sentymentalna.♥: może wyjedź jak ja na kilka dni, daj odpocząć swojej głowie od ciągłego myślenia o przeszłości. to pomaga ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

poznajacaswiat
 
Za chwilę miną 3 lata od założenia mojego bloga. 3 lata od wesela, na którym ja i Mateusz zbliżyliśmy się do siebie. Wtedy to, co do tamtej pory wydawało mi się tylko marzeniem, zaczęło się spełniać.

Zazwyczaj, gdy ktoś mnie pyta o związki, o facetów, odpowiadam, że w sumie to nigdy nie kochałam. Że u mnie nie było związków, u mnie bywały tylko przygody, jedne ważniejsze, drugie mniej.

Ale im więcej czasu mija tym dochodzę do wniosku, że naprawdę byłam zakochana w Mateuszu. Że to, co czułam wtedy było wyjątkowe.

Niebawem idę na wesele i jak zwykle odwieczny problem - kogo zabrać. W rozmowie z przyjaciółką powiedziałam, że tak naprawdę nie ma drugiego faceta, z którym bawiłabym się tak dobrze, tak perfekcyjnie, jak to bywało z Mateuszem. Ona na to,że może powinnam odezwać się do niego i go zaprosić.

Heh, tak. Mogłabym to zrobić. Wiem, że by poszedł. Wiem, że bawilibyśmy się rewelacyjnie.

Ale nie zrobię tego. Bo gdybym zrobiła, znów bym go pokochała.

I tak to właśnie działa. Dawne (pierwsze albo i nie) miłości wydają się być już przez nas zakopane głęboko w ziemi.
Wydaje nam się, że to jest rozdział zamknięty, że pozostały tylko wspomnienia.

Ale czasem wystarczy jedno spojrzenie.
Jeden dotyk.
Jedna piosenka,
czy jeden zapach.

Dlatego trzeba walczyć. Stara miłość jest jak narkotyk, jak nałóg.
Nie walczysz - nie wygrasz.



I coroczna, sierpniowa piosenka.
  • awatar Madeleine.: Nie zawsze trzeba walczyć ;) uwierz mi..
  • awatar la gaviota: kurcze wlasnie zdalam sobie sprawe ze u mnie tez bardziej byly przygody niz zwiazki przykre bardzo ze nigdy nie dane bylo mi miec kogos na dluzej:/
  • awatar Sentymentalna.♥: o uwielbiam tą piosenkę. no właśnie, jak nałóg, więc w sumiez nałogu tak na prawdę nigdy się nie wychodzi, bo wystarczy jeden bodziec z zewnątrz i wraca. u mnie też związków nie było, mogły być, ale w sumie nigdy nie chciałam. na wesele lepiej nie zapraszaj Mateusza, ale sama to wiesz, wnioskuję po notce. a może zaproś Tomka? ;>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›